poniedziałek, 26 lipca 2010
26 czerwca cd
W tym bardzo wyjądkowym i smutnym dniu wyjachałam na obóz sportowy. Była dopiero 22 ,a autokar już podjechał na miejsce.Nie znałam nikogo oprócz mojej(niegdyś przyjaciółki) Andż i dwóch chłopaków - Staśka i Adasia którzy siedli przed nami . Z przodu był jeszcze jeden chłopak którego gdzieś wcześniej widziałam.Cieszyłam się bo przede mną siedział koleś , który od pewnego czasu mi się podobał , ale byłam zbyt nieśmiała żeby do niego zagadać.Podróż według mnie była bardzo udana , choć cały autokar nażekał bo nie mógł spać przez nasze śmiechy i gadanie do 4 rano . W sumie to byliśmy wobec siebie szczerzy , gadaliśmy o wszystkim.Dotarliśmy na miejsce koło 7 rano . Mieliśmy zamieszkać w Rowach w ośrodku wypoczynkowym Anna czy jakoś tak.Chłopcy byli mili i pomogli nam z tobołami i walizkami.Nam akurat trafił sie pokój z dwoma dziewczynami z Warszawy.Wydawały się całkiem miłe.Po przydzieleniu do miejsc okazało się że jako jedyna śpię na góże.Nie było mi to na rękę , ale nie było najgorzej.Cieszyłam się że spędzę 2 tyg. z Andż . Ponieważ łóżko koło mnie było wolne to mogłam położyć tam swoją walizkę.Chwilkę później była już 13 i trzeba było iść na obiad . Zuba była z deczka niesmaczna ,ale kotlet nie był taki zły . Po obiedzie czekała nas plaża.Pojechaliśmy ciasnym autokarem , było strasznie gorąco i niewygodnie.Na plaży grałyśmy w cztery w siatę , a potem leżałyśmy plackiem . Gdy wróciliśmy kolacja już czekała,było całkiem smacznie. Wieczorkiem mieliśmy zajęcia sportowe na terenie ośrodka .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz