poniedziałek, 26 lipca 2010

29 czerwca

hej!
Nie chcę już przynudzać mówiąc co było na śniadanie ,więc napiszę tak: Poranek i przed południe spędziłam jak zwykle , oprócz tego że wstałam wcześnie , byłam zmęczona i nie wiedziałam w co się ubrać.
Po obiedzie , na plaży urządziliśmy z chłopakami morską bitwę na glony.Było zajebiście wszyscy rzucali w siebie kulkami z glonów i po 20 minutach zabawy byliśmy raczej zielonymi stworami a nie dziećmi xD.Potem wygłupialiśmy się w wodzie .Po chwili oberwało nam się od opiekunów , za rzucanie glonami , ale wszyscy mieli ogromny ubaw. Kiedy zaczęło nam się powoli nudzić postanowiłyśmy zagrać w bule ( kule ,którymi trzeba trafić jak najbliżej małej piłeczki "świnki" ), ale nie dokończyłyśmy z powodu konieczności powrotu na kolację. Po ostatnim posiłku dnia jak od pewnego czasu poszłam do Adama ,gdyż dobrze mi się z nimi gadało . Przed wyjściem przebrałam się w (może trochę przesadnie ) krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach z dość dużym dekoldem . Weszłam do chłopaków i usiadłam jak zwykle w rozkroku na zawsze tym samym taborecie i zaczęliśmy gadać. Minęło trochę czasu i postanowiliśmy iść napić się czegoś ciepłego ( mimo że na dworze było ze 30 stopni!!) Wszyscy wypili , tylko barszcz Adasia został na stole.Zrobiło się trochę nudno ,więc żeby rozweselić towarzystwo zaczęłam bawić się miotłą.Robiłam różne dziwne gesty i takie tam , w końcu trafiłam kijem w stół i rozlałam połowę barszczu obok i troszkę na łóżko Adama. Chłopcy krzyknęli że to sprzątam ,wiedziałam i tak że muszę.Sięgłam po papier toaletowy, klękłam na kolana i pochylona zaczęłam szorować kafelki . Po jakieś minucie zauważyłam że chłopaki jakoś tak na mnie patrzą , ale puściłam to płazem i czyściłam dalej . Potem poszłam po PSP i zaczęliśmy razem grać siadłam koło "myszy" (bo takie przezwisko miał Adam) i graliśmy ciesząc się z wygranych i płacząc z przegranych .Nagle zrobiło się późno i musiałam niestety wracać do swojego pokoju.Nagle zakapowałam dlaczego chłopaki się gapili , miałam na sobie koszulkę ze sporym dekoltem.No ładnie,ale siara. Tam dziewczyny zarządziły sprzątanie , nie bardzo mi się chciało ,ale po kilku minutach jęczenia zaczęłam zamiatać , kiedy skończyłam rozłożyłam się wygodnie na swoim łóżku i zaczęłam rozmyślać i zajadać cukierki .Wtedy się zaczęło :
-Ty nigdy nie sprzątasz!!!!!!!
- Mogłabyś choć trochę pomóc , a nie tylko leżeć i coś jeść!!!!
-My ciągle sprzątamy , a ty w najlepsze siedzisz u chłopaków i tylko paplasz!!!
Miałam ich dość , chciałam po prostu iśćdo chłopaków i u nich przenocować(bez skojarzeń xD), oni byli przy najmniej mili . W ten sposób usnęłam bardzo zła.

28 czerwca

Mój pamiętniku!!
Dzień zaczął się jak zwykle:
1. Wstałam
2.Poranna toaleta ;)
3.Przebrałam się .
4.Śniadanie .
5.Wyjście do sklepu po rzeczy na drogę.
6.Zbiórka.
7. Wyruszenie w trasę.
Do południa i na wycieczkach rowerowych nigdy nic ciekawego się nie działo( niestety).
8.Powrót.
9.Szybki prysznic
10.Przebranie się
11.Obiad.
Po obiedzie była poł godzinna cisza.Posanowiłam zapakować się na wyjazd na plażę.Szybko spakowałam do plecaka mój uroczy ręcznik z Kubusiem Puchatkiem i jeszcze jeden zielony ,kostium na zmianę , coś do picia i jakiegoś batonika . Po czym rzyciłam się na łóżko i zaczęłam rozmyślać o rzyciu i o tym że właściwie miałam w życiu tylko 2 eks-ów i to jeszcze jednego z nich nigdy nie kochałam . Postanowiłam się zmienić i poświęcić płci przeciwnej więcej czasu .Kto wie , może się uda.Choć szczerze głęboko w sercu w to wątpiłam.
Na plaży pierwsze co zażyłam morskiej kąpieli. Woda była troszkę zimna , ale nie było tak źle.Niestety spóźniłam się troszkę , gdyż grupa "mojego"Adama już prawie wychodziła i zamieniłam z nim zaledwie kilka słów.Po wyjściu z wody zaczęłam w "depresji" słuchać ulubionej muzy na Ipod-zie.Chciałam też popracować nad opalenizną.Około 18.30 zaczęliśmy się szykować do drogi powrotnej.
12. Kolacja
Dziś po kolacji wychowawcy wymyślili jakieś nieszczęsne rozgrywki sportowe.Ja wybrałam się na turniej w badmintona . Ubrałam czerwoną koszulkę beż rękawów i dość krótkie czerwone w czaszki spodenki.Wyglądałam chyba nie najgorzej.W takim srtoju doszłam na boisko , gdzie było dużo chętnych . Po długiej rywalizacji doszłam do finału ,który miał odbyć się w nadchodzącym czasie.Kiedy weszłam do pokoju marzyłam tylko o prysznicu i ciepłym łóżku na pięterku. Po kąpieli wziełam moje ukochane PSP i telefon i wspięłam się na pięterko. Było jeszcze wcześnie więc postanowiłam trochę pograć , jednak po jakimś czasie wygrało zmęczenie po całym dniu i zanęłam.

27 czerwca cd

Chwilkę po obiedzie razem z Olą,Majką i Andż udałyśmy się do sklepu na małe zakupki na wieczór.
Już o 15 musiałyśmy zebrać się i jechać rowerami na plaże . Nie była to męcząca podróż , ale mimo wszystko nie chciało mi się jechać.Niestety nie mogłam zostać w ośrodku :( . Po 20 minutach jazdy zobaczyliśmy morze.Rozłożyłyśmy się niedaleko wydm ,a między nami siedli starsze chłopaki i kolesie z naszej miejscowości.Minęło nudne pół godziny , gdy postanowiłyśmy iść na lody . Pobliski sklepik miał sporo wygórowane ceny , ale było tak gorąco , że nie mogłyśmy się powstrzymać.
Kiedy wróciłyśmy chłopaki(te starsze) postanowili się przysiąść.Porozmawialiśmy znowu.Nagle czas szybko zleciał, zrobiło się późno i musieliśmy wracać na kolacje.Od 20 - 22 mieliśmy czas wolny, więc ja niewiele myśląc udałam się do pokoju Adasia i jego znajomych . Z chłopakami nieźle się uśmiałam i miło spędziłam wieczór ,bardzo się z nimi zaprzyjaźniłam i zrzyłam co było do mnie w ogóle niepodobne(gdyż nigdy nie zadawałam się z kolesiami).Niestety wszystko popsuły dziewczyny , które kiedy wróciłam okazały się zazdrośnicami i nakrzyczały na mnie tak , że potem przez nie miałyśmy na drugi dzień karę za zakłócanie ciszy nocnej i miałyśmy być w pokoju już o 21 !! A potem było że to wszystko moja wina.Myślałam że ten dzień zakończy się bardziej miło .

27 czerwca

Hej!
Wczoraszy wieczór był raczej udany.
Poznałyśmy z dziewczynami najstarszych obozowych chłopców ( Olka,Andrzeja,Mateusza,Grześka i Michała) . Prawie wszyscy byli ode mnie starsi o 2 lata . Okazali sie bardzo mili i dobrze wychowani (!!).Pogadałyśmy trochę z nimi i po 21 wróciłyśmy do naszego pokoju , w którym był niezły bałagan xD .
O 9 .00 było śniadanie , tuż po nim mielismy wyruszyć na pierwszą rowerową wycieczkę.Z różnych powodów nie byłam w grupie rowerowej z dziewczynami z pokoju .Choć cieszę się bo poznałam nowe, obozowe koleżanki.Były naprawde ok ;) . Wycieczka okazała się udana ,mimo iż droga była ciężka i nogi trochę bolały to chyba wszystkim się podobało .
Zaraz po rowerach udaliśmy się do stołówki na obiad.

26 czerwca cd

W tym bardzo wyjądkowym i smutnym dniu wyjachałam na obóz sportowy. Była dopiero 22 ,a autokar już podjechał na miejsce.Nie znałam nikogo oprócz mojej(niegdyś przyjaciółki) Andż i dwóch chłopaków - Staśka i Adasia którzy siedli przed nami . Z przodu był jeszcze jeden chłopak którego gdzieś wcześniej widziałam.Cieszyłam się bo przede mną siedział koleś , który od pewnego czasu mi się podobał , ale byłam zbyt nieśmiała żeby do niego zagadać.Podróż według mnie była bardzo udana , choć cały autokar nażekał bo nie mógł spać przez nasze śmiechy i gadanie do 4 rano . W sumie to byliśmy wobec siebie szczerzy , gadaliśmy o wszystkim.Dotarliśmy na miejsce koło 7 rano . Mieliśmy zamieszkać w Rowach w ośrodku wypoczynkowym Anna czy jakoś tak.Chłopcy byli mili i pomogli nam z tobołami i walizkami.Nam akurat trafił sie pokój z dwoma dziewczynami z Warszawy.Wydawały się całkiem miłe.Po przydzieleniu do miejsc okazało się że jako jedyna śpię na góże.Nie było mi to na rękę , ale nie było najgorzej.Cieszyłam się że spędzę 2 tyg. z Andż . Ponieważ łóżko koło mnie było wolne to mogłam położyć tam swoją walizkę.Chwilkę później była już 13 i trzeba było iść na obiad . Zuba była z deczka niesmaczna ,ale kotlet nie był taki zły . Po obiedzie czekała nas plaża.Pojechaliśmy ciasnym autokarem , było strasznie gorąco i niewygodnie.Na plaży grałyśmy w cztery w siatę , a potem leżałyśmy plackiem . Gdy wróciliśmy kolacja już czekała,było całkiem smacznie. Wieczorkiem mieliśmy zajęcia sportowe na terenie ośrodka .

sobota, 24 lipca 2010

26 Czerwca

Drogi pamiętniczku!

Wczoraj skończyłam moją dotychczasową szkołę , opuściłam wielu znajomych ,zagrałam w inscenizacji ,byłam z przyjaciółkami na pizzie.Ogółem wczorajszy dzień był smutny .
Od tygodnia przed zakończeniem roku pracowaliśmy nad przedsawieniem z tej okazji .Mimo szóstek z recytacji dostałam jedną z któtszych ról , niestety ;( . Choć na ostatniej już próbie - generalnej otrzymałam zostałam pocieszona .Miałam zagrać szkolną pare z całkiem przystojnym kolesiem ^^ . Najlepsze było to , że chłopak w połowie przedstawienia miał mnie przytulić . Gdy naszedł 25 wystroiłam się : ubrałam czarną "bombkę" na to białe bolerko, czarne balerinki oraz dla polepszenia efektu rozpuściłam i wyprostowałam moje długie ( do pupy) blond włosy.Na kilku chłopakach (według mnie ) zrobiłam dobre wrażenie ;) .Przedstawienie odbyło się bez szwanku i wszyscy udali się do klas .Tam powitała nas po raz ostatni nasza pani wychowawczyni . Było smutno :(. Potem wybrałam się z przyjaciółkami ( Zuzą , Kasią i Alą) na lody.Wszystkim smakowało i rozeszłyśmy się do domów.



_________________________________________________

Proszę ,szczerze komentujcie.
Ciąg dalczy wkrótce.

P.S Sorrki za błędy ortograficzne

Witam!

Hej !
Mam na imię Marzena ,jestem jeszcze młoda i głupia .Ludzie sądzą , że nie zawsze jestem miła ,czasem arogancka ,ale dla wszystkich którzy są dobrzy dla mnie odwzajemniam się tym samym ;) .
Postanowiłam założyć tego bloga i poświęcić go opowiadaniom z pamiętnika pewnej dziewczyny o imieniu Margareta.Część z tych historii zostanie zaczerpnięta z mojego życia,a druga część troszeczkę podkolorowana.
Mam nadzieję że będę mieć choć kilku czytelników.
Zapraszam!